Kategorie: Wszystkie | Folklor | Miasta | Natura | Parki i ogrody | Place zabaw | Wiatraki
RSS
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Wiosennna parada kwiatowa

W tym roku wiosna zawitała do NL o wiele później niż zwykle, ale mimo to nie odwołano pierwszej wiosennej parady (Bloemencorso Bollenstreek). Na ogół w połowie kwietnia Holendrzy nie mają problemów z kwiatami, ale tym razem musiano je sprowadzić z Francji.

Parada rozpoczęła się 19 kwietnia, w piątek wieczorem. Wozy wraz z towarzyszącymi im orkiestrami wyruszyły z Noordwijkerhout do Noordwijk. Wcześniej oglądaliśmy takie parady za dnia, ale w tym roku ze względu na gości i napięty program wizyty postanowiliśmy pooglądać sobie wersję podświetlaną. Zimno było i do tego wiało paskudnie, więc na ulicach zbyt wielkich tłumów nie było. Za punkt obserwacyjny obraliśmy sobie większe skrzyżowanie w Noordwijk. Poniżej próbka zdjęć z imprezy. Szkoda, że zapachu nie można na nich uwiecznić.

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

Tematem parady w tym roku było "Bon Apetit!" i trzeba przyznać, że niektóre konstrukcje wyglądały całkiem smakowicie.

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

Oprócz wielkich konstrukcji z hiacyntów i żonkili prezentowano także pięknie przystrojone samochody. A paradę otwierał i zamykał wielki traktor.

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

A to moja ulubiona konstrukcja - imbryczek. Ależ mi się wtedy marzyła ciepła herbatka! I chyba nie tylko mnie. Ludzie na platformach też wyglądali na nieźle zmarzniętych.

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

Bloemencorso Bollenstreek - Noordwijk 2013

W przyszłym roku tematem będzie energia. I chyba na wszelki wypadek zaplanowano paradę tydzień później.

niedziela, 28 kwietnia 2013
Plac zabaw na van Campenvaart (Powierzchnia księżyca)

Mimo iż mieszkam w miarę niedaleko o tym placu zabaw dowiedziałam się z ... gazety wyborczej. Jakiś czas temu zamieszczono tam krótki tekst o niezwykłych placach zabaw. Była tam też "powierzchnia księżyca w Hadze". Dziś wreszcie udało nam się zobaczyć ją na własne oczy.

made by Carve; van Campenvaart, Den Haag

Tak jak pisano w wyborczej - kolorki są wściekłe, a powierzchnia dość miękka. Ktoś rąbnął jedną z półkuli i zabrał się za drugą, więc dzięki temu wiemy skąd ta miękkość. Całość jest zrobiona z betonu, który przykryty jest kilkucentymetrową warstwą styropianu, na którym z kolej iest ta różowa nawierzchnia.

made by Carve; van Campenvaart, Den Haag

Oprócz tego, co widać na zdjęciach jest jeszcze huśtawka czterowrzaskunowa, a nieco dalej spory trawiasty teren z boiskiem, "wiadrem" do kosza i mini tyrolką.

made by Carve; van Campenvaart, Den Haag

niedziela, 17 marca 2013
Idzie wiosna

W tym roku opóźniona, ale wreszcie do NL zawitała wiosna. Rozkwitły przydrożne krokusy, żonkile wychodzą z ziemi, a w parkach wyroili się biegacze. Widziałam też pierwszego ostrygojada. W NL to właśnie ten ptak, a nie jaskółka, zwiastuje przyjście wiosny.

Poniżej parę zdjęć z dzisiejszego spaceru:

  • krokusy przy Bezuidenhoudseweg w Hadze

Crocuses; Bezuidhoudseweg, Den Haag

Crocuses; Bezuidhoudseweg, Den Haag

  • przebiśniegi w parku Marlot

Marlot, Den Haag

Marlot, Den Haag

niedziela, 24 czerwca 2012
Konstancin Jeziorna w ... Holandii

Jak widać na załączonym obrazku Konstancin-Jeziorna znajduje się nietylko w Polsce. W Holandii też. Tym mianem ochrzczono staw przy centrum handlowym Leidsenhage w gminie Leidschendam-Voorburg, która się z Konstancinem przyjaźni.

Konstancin-Jeziorna

W lecie na stawku można popływać rowerem wodnym, a w zimę na drewnianej platformie funkcjonuje lodowisko.

Konstancin-Jeziorna

W parku, nad brzegiem stawu co jakiś czas organizują różne imprezy, a otwarcie lodowiska rozpoczyna pokaz ogni sztucznych.

A obecnie stawek wygląda tak:

Konstancin-Jeziorna

sobota, 18 lutego 2012
50 lat minęło

W PL ludzie jakoś niespecjalnie przyznają się do wieku. 50-letnich kobiet w Polsce nie ma! Moja mamuśka baaardzo długo miała 18 lat, a potem przeszła na emeryturę...

W NL ludzie jacyś dziwni są, bo im bardziej okrągłe rocznice, tym widoczniej świętowane. A szczególnie osiągnięcie 50-tki obchodzone jest jakoś specjalnie uroczyście. Na okoliczność dekorowane są domy, wywieszane napisy w stylu "XXX 50 lat, jeśli mi dobrze życzysz - zatrąb".

Parę lat temu, gdy wynajmowałam mieszkanie od holenderskiej rodziny, właścicielka świętowała 50 lat. Z rana jej dzieciaki udekorowały balkon sporych rozmiarów kukłą i wywiesiły napis w podobnym stylu jak wyżej. No i kierowcy trąbili przejeżdżając, a ja dziwiłam się, czemu to robią.

A dziś zobaczyliśmy taki oto obrazek:

50 lat

To sąsiad świętował swoją 50-tkę.

50 lat

Wszystkiego najlepszego!

środa, 21 grudnia 2011
Życzenia od KLM

Dziś z Nabim dostaliśmy mailem życzenia od KLM. Obrazek ten sam, treść podobna ale są pewne drobne różnice. Zresztą zobaczcie sami.

Wersja polska:

zyczenia od KLM

Wersja angielska:

wishes from KLM

Jak widać w wersji angielskiej gdzieś zapodziało się Christmas. Czyżby Boże Narodzenie było niepoprawne politycznie?

niedziela, 27 listopada 2011
Najazd Czarnych Piotrusiów

W Holandii mniej więcej od 12 listopada mamy najazd Czarnych Piotrusiów. Czasami pojawia się i Santaklaas czyli lokalny Święty Mikołaj. Piotrusie na ogół pojawiają się w sporych grupach i rozdają dzieciakom torebki pepernoten (niewielkie ciasteczka anyżowe). W soboty i niedziele handlowe (których w okresie przedświątecznym jest zdecydowanie więcej niż w pozostałych miesiącach) bandy Zwarte Pietów łażą po supermarketach i "hałasują". Tą grupę spotkaliśmy dziś w Leidsenhage wychodząc z parkingu. Ponoc jakieś występy też był, ale nie sprawdzaliśmy, bo wiało i lało fest.

Zwarte Piet

Zwarte Piet

wtorek, 22 listopada 2011
Halloween

W tym roku po raz pierwszy przyszło nam spędzić 31 października w Holandii. A co za tym idzie, przekonać się na własne oczy jak tu Halloween świętują.

Okazało się, że w okolicy, gdzie mieszkamy, Halloween jest obchodzone nader uroczyście. Sąsiedzi wrzucili nam zaproszenie dobrych parę tygodni przed. Oprócz standardowych informacji (co, gdzie, kiedy) był też link do strony ze zdjęciami z poprzednich lat. Przyznam, że zdjęcia robiły wrażenie - ktoś się naprawdę starał, żeby w swoim ogródku właściwą atmosferę wprowadzić.

My, niespecjalnie świadomi, jak to święto należy obchodzić, postanowiliśmy za pierwszym razem pójść po najmniejszej linii oporu i generalnie się nie przemęczać z dekoracjami. Za parę euro kupiliśmy w ogrodniczym jakąś wściekło pomarańczową pajęczynę, girlandę z paskudnymi dyniami i stosowny strój dla Nabiego. Udekorowanie chałupy zajęło nam kilka minut, odzianie Nabiego niewiele więcej. 

Halloween 2011

Sąsiedzi wystawili przed garażem spory namiot ze straszydłami w środku.

Halloween 2011

Nabi wahał się chyba przez 10 minut zanim wreszcie odważył się wejść do środka. Do pani przebranej za jakąś maszkarę podchodził jak do podpasek allways - "z pewną taką nieśmiałością". Cukierek go przekonał. 

Dalej było już coraz łatwiej - przejść obok straszydeł,

Halloween 2011

Halloween 2011

zapukać do drzwi

Halloween 2011

lub podejść do jakiegoś maszkarona,

Halloween 2011

wrzasnąć "Łaa!" (holenderskie dzieciaki mówią "zus of leven", ale Nabi lokalną gwarą nie włada) i pobrać cukierka.

Nabiemu bardzo się to spodobało. Z każdym domem był coraz odważniejszy i już nie przeszkadzały mu spacerujące zombi,

Halloween 2011

kościotrupy

Halloween 2011

czy nagrobki w ogródkach u sąsiadów.

Halloween 2011

Halloween 2011

Podczas gdy ja z Nabim zaliczałam kolejne ogrody grozy, tata obsługiwał dobijające się do nas straszydła. Na początku dzieciarnia była zdziwiona widząc jakieś nieznajome cukierki, ale gdy przekonała się, że polskie krówki i pierniczki są całkiem jadalne, liczba odwiedzających znacząco wzrosła.

Halloween 2011

W sumie poszły 3 spore paczki krówek i 1 paczka pierniczków.

Halloween 2011

Nabi też nie próżnował. Choć na ogół jest krótkodystansowy, tego wieczoru pokonał całkiem sporą odległość i to na własnych giraskach.

Halloween 2011

Zebrał całkiem sporo przeróżnych cukierków i ciasteczek, z czego i my mieliśmy pożytek, bo Nabi lubi tylko niektóre słodycze. Cała impreza trwała mniej więcej półtorej godziny.

Halloween 2011

Nabi był wielce rozczarowany, gdy wszystko się skończyło. Przyznam, że i nam się podobało - może to i durne święto i niezgodne z polską tradycją, ale za to wesołe, a dzieciaki mają z tego zdecydowanie większą frajdę niż np. z pójścia na cmentarz. Nabi do tej pory wspomina, że był u sąsiadów w ogródkach, a koszmarów wcale nie ma, bo wie, że to tylko taka zabawa.

poniedziałek, 17 października 2011
Port w Rotterdamie c.d.

Zdjęć z rotterdamskiego portu ciąg dalszy:

W rotterdamski porcie ruch jest spory: przepływają statki małe i duże, łódki przeróżne, a także wielkie barki wyładowane kontenerami. Przyznam, że byliśmy pod wrażeniem, jak  szybko i sprawnie coś tak wielkiego potrafi zrobić skręt i to prawie w miejscu.

Jeden z większych widzianych przez nas statków. Olbrzymi, ale z programów na Discovery wiemy, że jeszcze większe się w porcie mieszczą.

Przeładunkowa część portu: kontenery, kontenery i dźwigi.

Suchy dok -jeden z wielu.

Suchy dok - tym razem z zawartością.

Terminal przeładunkowy. W Rotterdamie mają też terminale bezobsługowe - no, prawie bezobsługowe. W takim terminalu oprócz paru operatorów dźwigów praktycznie nie ma obsługi. Dźwig ładuje kontener na wózek, wózek wiezie kontener, gdzie trzeba, inny mały dźwig wstawia kontener na odpowiednie miejsce itd. Parę lat temu zaliczyłam wycieczkę po takim terminalu - na żywo robi znacznie większe wrażenie niż w telewizorni.

niedziela, 16 października 2011
Port w Rotterdamie

W ten weekend pogoda dopisała - jak nie w holenderski październik. Deszcz nie lał, wiatr nie wiał i świeciło słońce. Dodatkowo odwiedziła nas rodzinka, więc  postanowiliśmy im kawałek Holandii pokazać. Tym razem padło na port w Rotterdamie. Zwiedzać go można na różne sposoby. My (jako podróżujący  w towarzystwie Wrzaskunów) wybraliśmy wersję dla leniwych czyli przejażdżkę statkiem. Zdjęcia publikowane zostały zrobione z pokładu Abla Tasmana.

 

Rotterdam - budynki k. mostu Erazma (nl.: Erasmusbrug)

Erasmus bridge

A oto i sam most ze słynnym krzywym budynkiem pojawiającym się często na pocztówkach z Rotterdamu.

Statek (nazwy zapomniałam) obecnie służący za hotel.

Euromaast

I kolejna z bardziej znanych rotterdamskich budowli - Euromaast. Po wieży kursuje "winda" - widocznym na zdjęciu pierścieniem )tym mniejszym) można podjechać całkiem wysoko. Skorzystanie z tej atrakcji wciąż jest na naszej "to do list". Cóż, może przy następnej wizycie rodzinnej.

Kolejny z dziwacznych budynków w okolicy portu.

Delfshaven - tu budują replikę okrętu wojennego Delft. Jak widać sporo jeszcze pracy przed nimi.

Wiatrak w Schiedam. Tu znajdują się najwyższe wiatraki na świecie, o czym pisałam już na blogu Wrzaskuna.

c.d.n

 
1 , 2 , 3 , 4